Jak nauczyć kota załatwiać się do kuwety 2008-11-24 16:44:47; Jka nauczyć kota załatwiać się do kuwety? 2010-04-27 08:03:29; Jak nauczyć kota załatwiać potrzebe do kuwety? 2014-07-16 13:37:10; jak nauczyć królika załatwiać się do kuwety? 2011-02-27 12:33:54; Jak nauczyć kotka załatwiać się do kuwety? 2013-08-20 18:59:00
Jak nauczyć małego kotka korzystania z kuwety? 2008-11-06 16:50:13; Jak nauczyć kota (małego) do załatwiania się do kuwety? 2012-10-26 17:23:58; jak nauczyć kota załatwiania się do kuwety? 2009-12-07 16:59:19; Jak nauczyć małego kotka siusiania do kuwety? 2011-04-15 14:08:10; Jak nauczyć psa załatwiania się do kuwety? 2011-04-08
Dowiedziałeś się jak karmić królika oraz wiesz, co jedzą króliki. Znasz produkty, które są dobre dla królika, a jakie są dla niego szkodliwe. Jeśli przyszły Ci do głowy pytania, zachęcamy do kontaktu. Ekipa TuZwierzaki.pl bardzo chętnie odpowie na Wasze wszystkie wiadomości. Pokaż więcej wpisów z Luty 2023.
Masz rację, że do tego trzeba się przygotować i jak dla mnie takim przygotowaniem się na nowy związek jest właśnie dbanie o siebie i porządkowanie krok po kroku swoich spraw i swojego życia. Wiem czego chcę, wiem też czego nie chcę i ile jestem warta. Znam też swoje ułomności.
Kupki kupkami- można znieść,ale Mój Krużel przestał robić siku do kuwety! Już był nauczony i nagle mu sie odmieniło!! Sika wszędzie! Potrfi wyskoczyć z klatki i zrobic siku gdzies wmieszkaniu, zrobić- stojąc przed kuwetą w klatce, na kanapie, na dywanie sika jak oszalły!
Znacznie ładniej wyglądają koronki doszyte na samym końcu :) 3. Spodenki przyszyłam ręcznie do ciałka królika, podwijając dwukrotnie pas. 4. Zakładki zrobiłam po bokach brzuszka, aby spodenki były ładnie dopasowane. 5. Na koniec również doszyłam koronkę. Oto efekt mojej uszytki :) Króliczek w spodenkach :)
. Najlepsza odpowiedź EKSPERToluśśś:D odpowiedział(a) o 15:42: Ze źródła: [LINK]Przede wszystkim sprawdźmy, gdzie królik załatwia się najczęściej. W tym miejscu należy postawić kuwetę wypełnioną niezbrylającym się żwirkiem (lub ręcznikami papierowymi). Nie zapomnijmy włożyć tam na zachętę np. odrobiny siana. Jeśli zwierzątko załatwia się w kilku miejscach, można postawić kilka rozrzucone po mieszkaniu trzeba pozbierać i przerzucić do kuwety. Podobnie należy postąpić z pozostawionym w innym miejscu moczem (np. włożyć nasączoną chusteczkę). Chodzi o to, aby króliczek poczuł w kuwecie swój każdym razem kiedy zauważymy, że królik "szykuje" się do siusiania (w charakterystyczny sposób siada i podnosi ogonek) w innym miejscu niż kuweta, trzeba powiedzieć stanowczo NIE. Następnie delikatnie zachęcić go, aby wszedł do kuwetki. Nie można jednak czynić tego na siłę, bo zwierzątko potraktuje swoją nową toaletę jako karę. Wówczas wszystkie próby nauki czystości zakończą się fiaskiem. Jeśli królik mimo wszystko nie chce wejść do kuwety, możemy posadzić go na niej. Wtedy najlepiej go pogłaskać i dać jakiś smakołyk (np. listek natki, sianko)Dobrze jest też nagrodzić głaskaniem każdą samodzielną próbę załatwienia się w Odpowiedzi Nie da się : > Mojego też chciałam nauczyć, ale wszędzie zostawia po sobie "nesquiki" :PP blocked odpowiedział(a) o 23:38 bo mi sie pomyliło i to nie znaczy ze sie zle opiekuje i jak mnie nie znasz to sie nie wtracaj kamila Tez mam takiego krolika, tez rasy baran i on jest w klatce, zawsze sypie mu trociny na jedna strone i jakos sie nauczl [LINK] odpowiesz ? Po pierwsze żadnych trocin , powodują choroby układu oddechowego, oczu i skóry. Dla królika używa się żwirku drewnianego niezbrylającego np drugie owszem da się, nauczyłam tej 'niemożliwej' sztuki dwa uszatki ;D a tu przepis :Jeśli znajdziesz siuśki gdzieś poza kuwetą zetrzyj np. szarym papierem toaletowym i wrzuć do kuwety to samo rób z bobkami, podłogę, czy inne miejsce po wpadce umyj. po jakimś czasie załapie o co chodzi z zapachem i będzie korzystał z kuwety ;] PS. Króliki to nie gryzonie, tylko zajęczaki. Jakby trzeba było coś jeszcze pomóc :6002796 EKSPERT♥Uszakova♥ odpowiedział(a) o 23:26 Nie nauczysz go tego-dojrzewa, a to ze zadajesz pytanie w tej subkategorii to już znaczy że źle sie opiekujesz uszakiem. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Jak nauczyć królika korzystać z kuwety? Kuwetkowanie to umiejętność, którą powinien nabyć każdy królik. Ułatwia nam ona zachować czystość w klatce. Jeśli czytaliście poprzedni post na pewno wiecie, że trociny i pellet w całej klatce szkodzą. I tu pojawia się pytanie właściciela, którego królik nie nabył umiejętności kuwetkowania. "Gdzie on będzie się załatwiał?" Bez obaw, króliki to mądre stworzenia i bardzo szybko uczą się nowych umiejętności :) Wyróżniamy 3 rodzaje kuwet. Narożną, zwykłą i przesiewową. Zwykła polecana jest dla królików rasy baranek, ponieważ w pozostałych dwóch miałby problem ze zmieszczeniem się. Jeżeli nasz królik wysypuje pellet z kuwety, możemy zakupić kuwetę przesiewową, która rozwiąże ten problem. Kuwetę narożną ustawiamy w rogu klatki. Pamiętajmy, aby nad kuwetą zawiesić paśnik. Króliki lubią "bobczyć" i jeść jednocześnie! W kuwecie zawsze musi znajdować się świeży pellet, nigdy trociny. Nie oczekujmy, że nasz uszak od razu nauczy się kuwetkowania. Toby załapał o co w tym chodzi dopiero po paru miesiącach. Trzeba cierpliwości i wytrwałości :D Wszystkie bobki zrobione w klatce i poza nią zbieramy i wrzucamy do kuwety. Podobnie z siuśkami. Wycieramy je papierem, a papier wrzucamy do kuwety. Dzięki temu królik poczuje zapach i będzie wiedział, gdzie ma robić. Jeżeli załatwi się gdzieś na panelach, dywanie, szybko musimy to zdezynfekować i skutecznie zabić zapach. Pamiętajmy też o otwieraniu klatki i dostępie do kuwety, gdy nasz maluch biega poza klatką. Jeżeli jednak nasz królik wykazuje ogromne opory w nauce kuwetkowania, może pomóc kastracja. Taki zabieg zazwyczaj pomaga uszakom w zachowaniu czystości. źródło zdjęć: google grafika :) MIŁEJ NAUKI!! ;)))
Po upływie 30 - 36 dni od zapłodnienia królica rodzi zazwyczaj 4 - 8 młodych. Czasami nawet liczniejsze mioty powyżej 10 młodych osobników które nie należą do rzadkości. Zapłodnionej samicy w pierwszych dniach kotności nie potrzeba specjalnie pielęgnować. Unika się w tym czasie jedynie niepotrzebnego przewożenia jej na większe odległości, przesyłania na wystawy oraz zbyt częstego przenoszenia z klatki do klatki, meczy to samicę niepotrzebnie, a w późniejszych okresach kotności może odbić się ujemnie na jej zdrowiu lub zaszkodzić rozwijającym się płodom, a nawet przy pewnej nieostrożności spowodować poronienie. Układając dawki pokarmowe dla samicy wysokokotnej należy uwzględnić również dodatek na rozwój płodów. Musimy pamiętać, że pożywienie podawane królicy powinno służyć nie tylko dla jej organizmu, lecz także dostarczyć składników niezbędnych do budowy rozwijającego się w jej organizmie płodu. Należy jednak wystrzegać się zapasania kotnych samic, utrudnia to bowiem często wykot. Na kilka dni przed spodziewanym wykotem należy zacząć podawać samicy mleko będące doskonałym i bardzo silnym napojem. Pojenie mlekiem wpływa również korzystnie na przyszłą mleczność samicy. Pamiętać jednak przy tym należy, że mleko to nie może być nadkwaśniałe , wywołuje bowiem biegunkę, a u kotnych samic może nawet spowodować poronienie. Może ono być surowe lub gotowane, lecz zawsze zupełnie świeże lub zupełnie kwaśne, w którym fermentacja już się skończyła, nie szkodzi ono, a nawet wytworzony w nim kwas mlekowy działa regulująco na czynności przewodu pokarmowego. Wynika z stąd konieczność utrzymania w doskonałej czystości naczyń ( karmidła, poidła) do których zadajemy karmę, i natychmiastowego usuwania nie dopitych i nie dojedzonych resztek. Zazwyczaj na kilka dni przed wykotem, czasem jednak dopiero w ostatnich godzinach samica przystępuje do ścielenia gniazda. Robi je w najciemniejszym kącie klatki lub wstawionym w tym celu gnieździe wykotowym, układając legowisko ze słomy i wyścielając je puchem wyskubywanym z piersi, boków i podbrzusza, zwłaszcza w bezpośrednim sąsiedztwie strzyków. Jeżeli hodowca zauważy, że mimo zbliżającego się terminu wykotu młoda samica nie przystępuje do robienia gniazda, powinien jej w tym pomóc nagromadzając w ciemnym kącie klatki trochę słomy oraz sierści wyskubanej z jakiejś starej, zniszczonej skórki. Przed samym wykotem należy wstawić do klatki naczynię z wodą do picia lub lekko tylko osoloną, posilną polewkę z rozgotowanych otrąb z makuchem oraz drobno ześrutowanym ziarnem. Najlepiej jest podawać samicy przed wykotem tylko wodę, polewkę podać w celu wzmocnienia zwierzęcia dopiero w parę godzin po wykocie. W czasie wykotu należy pozostawić samicę w zupełnym spokoju i nie zaglądać niepotrzebnie do gniazda, nie przynosi to bowiem żadnej korzyści, lecz tylko niepotrzebnie niepokoi samicę i może doprowadzić ją do porzucenia, a nawet do pożarcia własnych młodych. Konieczną pierwszą kontrolę miotu przeprowadza hodowca dopiero w kilkanaście godzin po wykocie, gdy samica już się nieco uspokoi. Kontrolę należy przeprowadzić w czasie nieobecności samicy. Przeglądu dokonujemy szybko, nie grzebiąc niepotrzebnie i nie przerzucając niczego w gnieździe, aby pozostawić jak najmniej śladów swej obecności. Podczas tej pierwszej kontroli ograniczamy się do sprawdzenia ilości młodych w gnieździe. Usuwamy sztuki martwe i wyraźnie słabowite, gdyby po tym zabiegu pozostało w gnieździe więcej niż 6 - 8 sztuk młodych, to odrzucamy najsłabsze. Normalnie rozwinięta królica nie może zazwyczaj odchować więcej niż 8 sztuk z jednego miotu. Pozostawione nadliczbowe słabsze sztuki i tak później giną albo też rozwijają się z nich nędzne, źle wyrośnięte osobniki, które nie dadzą żadnego pożytku hodowcy. Sztuki usunięte z gniazda podkładamy innej samicy, mającej miot zbyt mały, lub zabijamy je uderzeniem o jakiś twardy przedmiot. W celu ułatwienia sobie regulowania ilości młodych wychowywanych przez poszczególne samice wskazane jest, aby hodowca planował krycie kilku samic mniej więcej w tym samym czasie. Dzięki takiemu postępowaniu lepiej wykorzystujemy wydajność mleka wszystkich matek, unikając równocześnie konieczności zabijania nadliczbowych, słabszych noworodków. Podkładanie królicząt do obcego gniazda nie jest jednak czynnością łatwą. Robiąc to musimy podczas nieobecności matki, którą należy później przetrzymać z dala od gniazda jeszcze przez godzinę, aby podrzutki przeszły zapachem otoczenia, a zwłaszcza zapachem swego przybranego rodzeństwa, i aby matka nie mogła ich rozpoznać, w przeciwnym bowiem razie odrzuci je bez wahania, a nawet może pożreć. Niekiedy w takim wypadku zagryza i własne potomstwo albo opuszcza je całkowicie, pozostawiając bez żadnej opieki. Niekiedy przed podrzuceniem młodych królicząt do obcego gniazda dobrze jest owinąć je najpierw w puch lub ściółkę zaczerpniętą z ich nowego pomieszczenia, aby w ten sposób silniej przeszły jego zapachem. Niektórzy hodowcy doradzają nawet skrapiać w takich wypadkach gniazdo, młode i samicę jakąś cieczą o wyraźnym zapachu, aby w ten sposób łatwiej zatrzeć różnicę ich pochodzenia. Wypadki pożarcia młodych przez samicę zachodzą nie tylko po podrzuceniu młodych do obcego gniazda, czasem matki zjadają także i własne potomstwo. Przyczyny nie zostały jeszcze dokładnie zbadane. Należy jednak unikać wszystkiego, co zgodnie z dotychczasowymi spostrzeżeniami może pobudzać samicę do takiego postępowania. Wielu hodowców uważa, że powodem zjadania młodych przez królicę jest pragnienie dręczące ją podczas wykotu, dlatego też zalecają przygotować zawsze na ten czas w klatce dostateczną ilość napoju. Inni sądzą, że jest to narów wyrabiający się przypadkowo w związku ze zjadaniem przez samicę łożyska lub jako samoobrona niedoświadczonej matki przed nadmiernym męczeniem jej i kaleczeniem wymion przez młode. Prawdopodobne wydaje się też przypuszczenie, że nierzadko samice pożerają swe młode wskutek rozdrażnienia spowodowanego zbyt częstym zaglądaniem do gniazda przez nieprzezornego hodowcę. Chcąc ukryć przed człowiekiem swe młode samica przenosi je z miejsca na miejsce, a w końcu rozdrażnieniu je zjada. Przezorny hodowca powinien jak najmniej zaglądając, zwłaszcza w ciągu pierwszych 10 dni, go gniazda z młodymi Królikami. Jeżeli przegląd jest konieczny, trzeba na ten okres usunąć samicę z gniazda.
Umiejętność korzystania z kuwety u kota to podstawa dobrego wychowania! Muszą ją opanować przede wszystkim futrzaki, które nigdy nie opuszczają mieszkania. Warto jednak nauczyć tej sztuki również kota wychodzącego, choć zwykle załatwia się on na dworze. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy kiedyś nie będzie musiał robić tego w domu. Jak nauczyć kota korzystać z kuwety? Życie pod jednym dachem z futrzakiem, który załatwia swe potrzeby fizjologiczne wszędzie, tylko nie w kociej toalecie, jest po prostu nie do zniesienia. Niestety zdarza się, że nasze zwierzaki nie przestrzegają czystości. Zwykle jednak jest to problem, który da się rozwiązać, choć zachowanie takie może sygnalizować poważne problemy. Dlaczego kot nie chce załatwiać się do kuwety i co możemy na to poradzić? 1. Dlaczego kot załatwia się poza kuwetą? 2. Jak nauczyć kota korzystać z kuwety? 3. Co zrobić, gdy grzeczny do tej pory kot zaczął załatwiać się poza kuwetą? 4. Kocia kuweta – nie taki diabeł straszny! Dlaczego kot załatwia się poza kuwetą? Gdy od początku pobytu w naszym domu, kot załatwia się poza kuwetą, mamy prawo domniemywać, iż nigdy nie opanował tej sztuki. Możliwe też, że jest bardzo zestresowany zmianą miejsca zamieszkania. Nie możemy ponadto wykluczyć tego, że po prostu nie odpowiada mu żwirek lub kuweta, które dla niego kupiliśmy. Nam rodzaj żwirku może wydawać się mało istotnym szczegółem, ale nasi mruczący pupile bywają pod tym względem bardzo wymagający – może być to kwestia zapachu albo wielkości i struktury ziarenek ściółki. Podobnie jest z rodzajem kociej toalety. Niektóre futrzaki boją się na przykład korzystać z modeli zaopatrzonych w drzwiczki. Naszym pupilom może też nie odpowiadać ustawienie kuwety. Albo po postu kot załatwia się poza kuwetą, ponieważ zbyt rzadko ją czyścimy! Częstą przyczyną tego, że kot nie chce korzystać z toalety jest stres, o którym wspomniałem powyżej. To bardzo poważny problem, zwłaszcza że potencjalnych źródeł stresu u naszych pupili jest dużo: remont mieszkania, kłótnie w rodzinie, pies sąsiadów, wyjazd ukochanego opiekuna, pojawianie się nowego członka rodziny, rywalizacja między kotami mieszkającymi pod jednym dachem – długo można by wymieniać. Niestety zdarza się, że to my ponosimy winę za omawiane tu zachowanie naszych czworonożnych, mruczących podopiecznych. A mówiąc ściślej – popełniane przez nas błędy wychowawcze. Do potencjalnych przyczyn kociej niechęci do korzystania z toalety zaliczamy ponadto problemy zdrowotne, a zwłaszcza schorzenia układu moczowego. W grę wchodzić może też podeszły wiek futrzaka. Oczywiście nie powinniśmy zapominać o całkiem naturalnych zachowaniach społecznych i godowych naszych pupili. Mowa tu o znaczeniu terenu oraz wabieniu partnerów seksualnych. Zachowania te pojawiają się wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej i łatwo je rozpoznać. Przede wszystkim w tym przypadku koty używają moczu, a najchętniej oddają go na pionowe powierzchnie, ponieważ dzięki temu zapach lepiej się rozchodzi po okolicy, a tym samym jest lepiej wyczuwalny dla innych przedstawicieli gatunku. Uważa się powszechnie, iż moczem znaczą swe rewiry tylko kocury, ale nie jest to zgodne z prawdą. Kotki też tak robią, ale dużo, dużo rzadziej, a ich mocz zwykle nie ma tak intensywnego zapachu jak mocz samców. Wyłączne domeną kocich dam jest natomiast wabienie partnerów przy pomocy zapachu. Podczas rui ich mocz zawiera feromony, które informują kocich kawalerów o gotowości samicy do zapłodnienia. Jak nauczyć kota korzystać z kuwety? Nauczenie kota korzystania z kuwety nie jest trudnym zadaniem, ponieważ nasze futrzaki posiadają wrodzoną potrzebę zakopywania swoich odchodów. Najszybciej opanowują tę sztukę kocięta. Zwłaszcza te, które mają możliwość obserwowania, jak robi to ich matka. Nazywamy to nauką poprzez naśladownictwo, która jest typowa dla młodych kotów. Bywa jednak, że to na nas spada obowiązek wpojenia pupilowi zasad dobrego wychowania. Na przykład w przypadku przygarnięcia malucha, który nigdy z kociej toalety nie korzystał albo gdy musimy zaopiekować się kocią sierotą. Jak nauczyć kociaka korzystania z kuwety? Przede wszystkim dla małego kota powinniśmy wybrać kuwetę otwartą i o niskich krawędziach, co ułatwi maluchowi wchodzenie do niej. Z kuwety zakrytej lepiej początkowo zrezygnować, choć jest ona bardziej praktyczna niż otwarta, ale kociak może mieć problemy z korzystaniem z niej. Dobrym posunięciem jest ograniczenie przestrzeni życiowej malucha do jednego pokoju oraz udostępnienie mu dwóch lub trzech toalet, ustawionych w różnych miejscach (zależnie od wielkości pomieszczenia), co znacznie przyśpiesza naukę czystości. Chodzi tu o to, by zwierzak miał kuwetę w zasięgu wzroku. Rozbawionemu kociakowi nie przyjdzie bowiem do głowy biec do innego pomieszczenia, by załatwić swe biologiczne potrzeby – możliwe, że nawet nie będzie pamiętał, że gdzieś tam stoi kuweta! Istnieje prawdopodobieństwo, że ciekawski z natury futrzak sam odkryje kocią toaletę i przy odrobinie szczęścia zrozumie, do czego ona służy. Lepiej jednak nie pozostawiajmy nic przypadkowi i zapoznajmy pupila z kuwetą. W tym celu kilka razy dziennie wsadzajmy go do niej i pozwólmy mu swobodnie ją eksplorować. Zawsze też wkładajmy do niej malucha, jak tylko zauważymy, że ma zamiar się załatwić. Łatwo to poznać po tym, że zaczyna się kręcić niespokojne i charakterystycznie przykuca. Nauka korzystania z kuwety w przypadku dorosłego kota wygląda podobnie. Również jemu warto początkowo udostępnić mu tylko jedno lub dwa pomieszczenia. Nie potrzebujemy jednak kilku kuwet – jedna w zupełności wystarczy. Warto tylko wybrać kuwetę otwartą i ustawić ją tak, by podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych zwierzak miał choć odrobinę intymności. Dalsza nauka wygląda dokładnie tak samo, jak w przypadku kociąt. Jeśli chodzi o rodzaj ściółki, to podczas nauki korzystania z kuwety – zarówno w przypadku kociaka, jak i kota dorosłego – najlepiej stosować drobnoziarnisty, bezzapachowy żwirek mineralny, ponieważ najbardziej przypomina on futrzakowi naturalny piasek. Jest więc mało prawdopodobne, iż nie przypadnie on naszemu pupilowi do gustu. Później będziemy mogli wypróbować inne rodzaje ściółek. Najważniejsza zasada, o której musimy pamiętać, ucząc kota czystości – i czegokolwiek innego – brzmi: nigdy, pod żadnym pozorem nie krzyczymy na niego i nie karzemy go! Nawet, gdy zdarzy mu się załatwić poza kuwetą! Najczęstszym i największym błędem popełnianym przez właścicieli kotów jest właśnie nieprzestrzeganie tej zasady. Co zrobić, gdy grzeczny do tej pory kot zaczął załatwiać się poza kuwetą? Gdy kot, który wcześniej nie załatwiał się poza kuwetą, zaczyna to robić, zawsze pierwsze kroki powinniśmy skierować do gabinetu weterynaryjnego, by wykluczyć lub potwierdzić problemy ze zdrowiem. Na szczęście większość chorób da się wyleczyć, a gdy to nastąpi, zmieni się zapewne zachowanie naszego pupila. O wiele trudniej chyba usunąć behawioralne przyczyny załatwiana się poza kuwetą. Już samo prawidłowe ich zidentyfikowanie może sprawiać kłopoty, nie mówiąc o opracowaniu i zastosowaniu odpowiedniej terapii. Wymaga to od nas nie tylko spostrzegawczości i umiejętności analizowania kociego zachowania, ale też pewnej wiedzy teoretycznej. Może się więc okazać, iż potrzebna będzie konsultacja z kocim psychologiem. I na koniec sprawa całkowicie naturalnych dla kota zachowań. Gdy kot sika poza kuwetą, by oznakować swój rewir (kocur) albo pragnie przywabić partnerów seksualnych (kotka), jedynym skutecznym wyjściem z sytuacji jest zabieg kastracji! Operacja ta nie jest skomplikowana i nie pozostawia w kociej psychice żadnych śladów, czego wielu właścicieli kotów się obawia. Kocia kuweta – nie taki diabeł straszny! Brak umiejętności korzystania z kuwety u kota to oczywiście ogromny problem dla właścicieli. Na szczęście w większości przypadków można go rozwiązać. Czasami wymaga to od nas nieco wysiłku – by znaleźć jego źródło i zastosować odpowiednią terapię – a czasami wystarczy tylko nauczyć mruczącego przyjaciela tej sztuki. Nasi pupile są z natury czystymi zwierzętami, jeśli można się tak wyrazić, i predyspozycje do załatwiania się w kociej toalecie mają w genach. I całe szczęście, że tak jest! Dzięki temu możemy cieszyć się ich towarzystwem i przyjaźnią.
Niewinna puszysta kuleczka z dnia na dzień zamienia się w agresywne zwierzę, które atakuje domowników i nie pozwala się dotknąć? Taki scenariusz, kiedy ukochany królik miniaturka staje się nieposkromionym rozbójnikiem, do którego boimy się podejść, nie należy do rzadkości. Dlaczego tak się dzieje i przede wszystkim – co możemy zrobić, żeby nasz pupil na powrót był spokojnym i przyjaznym futrzakiem?Jak poradzić sobie z agresją u królika? Jak podaje House Rabbit Society, w 99 proc. przypadków agresja nie jest wynikiem genów, lecz wyuczonego zachowania. Jest to i dobra, i zła wiadomość. Dobra, bo możliwe jest zmodyfikowanie postępowania i nawyków pupila. Zła – bo oznacza to, że jego agresja prawdopodobnie wynika z błędów popełnianych przez nas – właścicieli i domowników (bądź jeśli królika adoptowaliśmy – z przewinień poprzednich właścicieli). W takiej sytuacji gryzienie i atakowanie jest reakcją na naszą akcję, czyli zachowanie, które królika stresuje, irytuje bądź którego się boi. Na początek warto wspomnieć jednak o przyczynach, które nie należą raczej ani do pierwszej, ani do drugiej grupy. Mianowicie – choroby, terytorializm i dojrzewanie płciowe. Agresja może mieć swoje źródło w złym samopoczuciu gryzonia, dlatego jeśli z dnia na dzień pupil zaczyna gryźć i drapać, konieczna jest wizyta u weterynarza. Lekarz powinien dokładnie przyjrzeć się futrzakowi, wykonać niezbędne badania. Być może królik atakuje, bo nie radzi sobie z bólem związanym z zapaleniem pęcherza moczowego, ze świądem wynikającym z choroby skóry, bądź z niepewnością i lękiem, jakie są efektem pogarszającego się wzroku czy słuchu. Bardzo często niepożądane zachowania ujawniają się w okolicach miesiąca życia królika. W takiej sytuacji można podejrzewać, że powodem jest wkroczenie w okres dojrzewania i związana z nim hormonalna burza. Agresja o takim podłożu zwykle silniej uwidacznia się u samiczek, samce natomiast mogą zacząć znaczyć terytorium moczem bądź... podejmować próby kopulacji z naszymi nogami. W takim przypadku najbardziej rozsądnym rozwiązaniem problemu jest poddanie pupila zabiegowi kastracji (sterylizacji). Na uwadze należy też mieć instynkt terytorialny królika. Już samo słowo „instynkt” powinno nam zasugerować, że określone zachowania wynikają z natury gryzonia i w żaden sposób nie można ich zmodyfikować – jedynym wyjściem jest zaakceptowanie ich. Jeśli więc futrzak atakuje nasze dłonie, gdy próbujemy wyciągnąć go z klatki bądź włożyć do niej miskę z jedzeniem, to znak, że królik broni swojego terytorium. I właśnie tak należy traktować klatkę – jako prywatne terytorium pupila, w które powinniśmy ingerować w jak najmniejszym stopniu. Królik powinien więc opuszczać lokum wtedy, kiedy to on ma na to ochotę, a czyścić klatkę możemy wtedy, gdy w niej go nie ma (bo np. właśnie hasa sobie po pokoju). Kiedy królik gryzieniem próbuje wymusić na nas określone postępowanie (np. przesunięcie się, bo stoimy mu na drodze), postarajmy się nie reagować. Nagły ruch dodatkowo go wystraszy, ustąpienie z kolei sprawi, że spotęgowana zostanie jego chęć dominacji, najlepiej więc stać tam, gdzie stoimy (warto na czas „walki” z agresywnymi zachowaniami gryzonia zakładać grubsze i wyższe skarpetki, które uchronią nas przed bolesnymi ranami). Teraz skupmy się na agresji, która wynika z naszych własnych błędów. Warto pamiętać, że królik w sytuacji zagrożenia może zareagować na trzy sposoby. Może znieruchomieć (w naturalnym środowisku ta strategia pozwala mu stać się „niewidocznym” dla polującego na niego drapieżnika), może gwałtownie odskoczyć i uciec, ale może też zaatakować. Jeśli więc nasz pupil gryzie i atakuje, to znak, że warunki, jakie mu zapewniamy, nie odpowiadają jego potrzebom. Trzeba dokładnie przyglądać się jego zachowaniu i spróbować określić te sytuacje, które wpędzają pupila w stres i niepokój. Królik może więc bać się gwałtownych ruchów czy nieoczekiwanych głośnych dźwięków. Jeśli w domu są dzieci, warto zwrócić uwagę, czy obchodzą się z nim delikatnie, czy nie noszą go i głaskają wbrew jego woli, czy nie wyjmują na siłę z klatki. Tym, czego króliki nie lubią, jest również droczenie się przy pomocy jedzenia – kiedy nadchodzi pora posiłku, trzeba miskę z karmą po prostu położyć na ziemi, bez kuszenia pupila, podsuwania mu pod nos jedzenia, a później zabierania go. Należy zastanowić się, czy źródłem agresji u futrzaka nie jest po prostu nuda i nierozładowana energia. Pytanie nie brzmi – czy wypuszczać królika z klatki, lecz – jak często to robić. Każdego dnia gryzoń musi mieć zapewnioną możliwość wybiegania się po pokoju, a jeśli mamy ogród – warto zabrać go na spacer bądź urządzić mu w nim „zagrodę”. Dla urozmaicenia warto również podrzucić pupilowi kilka zabawek. W sklepie zoologicznym znajdziemy mnóstwo tego typu akcesoriów: od tuneli, przez kulki z dzwonkiem, po sizalowe gryzaki-marchewki. Pamiętajmy też, że gryzoń potrzebuje naszego towarzystwa. Podgryzanie naszych stóp może być właśnie próbą zwrócenia na siebie uwagi, metodą na powiedzenie: „hej, tu jestem, pobaw się ze mną!”. Kluczowe dla wyeliminowania agresji u królika jest traktowanie go z sympatią i miłością, mimo że czasem mamy ochotę pacnąć go po nosie. Nie róbmy tego – agresja rodzi agresję. Zachowujmy się spokojnie, mówmy (!) do pupila łagodnym i miłym głosem, nie wykonujmy przy nim gwałtownych ruchów, nie głaszczmy, jeśli tego nie chce. Codziennie usiądźmy na podłodze, tak aby mógł podejść do nas, kiedy to on będzie miał ochotę, a jeśli pozwoli na głaskanie – róbmy to. I przede wszystkim pamiętajmy, że najważniejsza jest cierpliwość – pozbycie się utrwalonych negatywnych nawyków to czasochłonny proces. Tekst: Małgorzata Przybyłowicz-Nowak Zdjęcie: Źródło:
jak nauczyc krolika robic do kuwety